„Dlaczego warto poskromić swojego wewnętrznego krytyka?” danuta sowińska

„Dlaczego warto poskromić swojego wewnętrznego krytyka?”

Pamiętam jak w kwietniu 2017 roku pojechałam do Elbląga na spotkanie z Olgą Kozierowską i przed szkoleniem rozmawiałyśmy o krytyku wewnętrznym. Dwa miesiące później zdecydowałam się na terapię uzależnień. Przedtem nie radziłam sobie z wyborami i moje decyzje lub trudne sytuacje zapijałam alkoholem. Kiedy powiedziałam nałogowi koniec zaczęła się moja droga leczenia. Wtedy poznałam bardzo dokładnie czym jest analiza transakcyjna. Czyli nasze wewnętrzne trzy tożsame ja. Ja dziecko, Ja dorosły, Ja rodzic. To właśnie ten rodzic zwany jest też często naszym wewnętrznym krytykiem lub też sabotażystą. Uświadomiłam sobie, że mój wewnętrzny krytyk za bardzo się rozbrykał i czas go poskromić.

Od kiedy skończyłam 16 lat chciałam zostać zakonnicą. Nie lubiłam siebie, nie akceptowałam tego co odkrywam. Zbliżyłam się bardzo do kościoła. Pochodzę z małej miejscowości, gdzie centrum zdarzeń miejskich stanowił wtedy kościół. Stąd moja ówczesna fascynacja religią, założyłam Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, gdzie byłam 4 lata prezeską. Wybierałam się na studia teologiczne. Do dzisiaj pamiętam słowa moich rodziców: „Nie będziesz traciła swojego czasu i naszych pieniędzy na teologiczne hobby”. Byłam zdruzgotana. Wtedy do szkoły średniej przyszedł sympatyczny pan i powiedział, że zaprasza na studia do WSG. To się nazywa w filmie zwrot akcji.

W 2001 roku zaczęłam studia na Wyższej Szkole Gospodarki w Bydgoszczy, potem zostałam dyplomowanym Coachem i już nigdy więcej nie myślałam o zakonie. Coaching był nieodzownym elementem mojej pracy w korporacji. W lutym 2017 roku odświeżyłam swoje stare znajomości i tak usłyszałam o Akademi Profesjonalnego Coachingu przy aprobacie ICF.

Sukces Pisany Szminką Olga Kozierowska Danuta Sowińska

Czy świadomość jest w mózgu? Czy nasze myśli powstają w mózgu? Jak myślisz? Wyobraź sobie sytuacje. Siedzisz zrelaksowany, czytasz książkę bądź oglądasz telewizję. Jest przyjemnie. Za chwilę wpada bliska Ci osoba i informuje Cię krótko: „Musimy porozmawiać!”. Po czym odbiera telefon i wychodzi. Co w tym czasie dzieje się z Twoim ciałem? Twoje neurony z fazy spoczynku niespodziewanie wskoczyły na tor biegu ćwierć maratonu. Do akcji włącza się adrenalina by zostać wyprzedzona przez kortyzol. Włącza się reakcja walki i ucieczki. Zaczyna Cię wszystko swędzić,  jelita wykręcają się do góry nogami. Dlaczego? Czy Twoja świadomość nie powinna grzecznie czekać w mózgu na kolejne myśli? Marcia Reynolds wyróżnia trzy centra przetwarzania informacji w ciele. Mózg (posiadający 100 miliardów neuronów), który dzielimy na mózg korowy/myślący odpowiadający za pamięć krótkotrwałą i odpowiedzialny za fakty i nadawanie znaczeń, mózg ssaczy/społeczny, który odpowiada za emocje i pamięć długotrwałą, mózg gadzi/prymitywny odpowiadający za mowę ciała i umiejętności motoryczne, dalej serce, które składa się z 40 tysięcy komórek nerwowych i jelita, w których mamy 500 milionów neuronów. Oznacza to, że serce, mózg oraz jelita mają ze sobą łączność elektromagnetyczną, dzięki której przesyłają sobie nawzajem informacje.

Marcia Reynolds materiał nagrany na Międzynarodowej Konferencji Coachingu

Gdybyś był/a recepcjonistą w hotelu. Masz ostatnie dwa pokoje. Ta sama cena, ale jeden ma okno z widokiem na morze, a drugi na sąsiedni, obskurny budynek. Do recepcji podchodzi bezbarwna postać – ubiór koszmarny, przestraszona, niepewna siebie, a za nią stoi elegancko ubrana osoba i uśmiecha się do was zalotnie, unosząc brwi. Odpowiedz sobie teraz: Kto z tych osób będzie patrzył na morze? Jak samoocena wpływa na obszary Twojego funkcjonowania? Jaki ma wpływ na Twoje zachowanie w pracy? Jakie masz relacje z ludźmi? Jak wysoko możesz awansować czy zarabiać? Ile potrafisz osiągnąć?

Jeżeli mam zdrową samoocenę, to znam swoją wartość. Wiem, że zaraz będę w pokoju z widokiem na morze. Myślę racjonalnie, realistycznie, intuicyjnie, twórczo, niezależnie, elastycznie, radzę sobie ze zmianą, jestem życzliwa. W odróżnieniu do osoby bezbarwnej, mocno zakompleksionej, która myśli irracjonalnie, nierealnie, sztywno. Słowo zmiana jest synonimem lęku, czegoś nieznanego, nowego.

Jak myślisz, czym jest samoakceptacja? Podczas gdy samoocena jest czymś, czego doznajemy, akceptacja siebie jest czymś, co robimy. Jak sobie ufamy, jak sobie wierzymy, jak siebie szanujemy. Stanowi emocjonalny komponent poczucia własnej wartości i wyraża się w uczuciach, jakie do siebie żywimy. Jest wiele cech i zachowań, których w sobie nie lubi, ale nie oznacza to od razu, że mamy się za nie nie tolerować.

Zastanów się przez chwilę jakie ostatnio usłyszałaś/eś komplementy na swój temat. Nie było łatwo prawda? Dlaczego tak się dzieje, że trudno przychodzi Ci przywołać pozytywne myśli na swój temat? Czy spotkałaś/eś się ze słowem indoktrynacja? Doktryna to nauka. Indoktrynacja to świadomy i systematyczny proces, którego celem jest wpojenie człowiekowi określonych ideologii. Prościej pranie mózgu. Współczesnym przykładem jest Korea Północna (zdecydowanie teraz też rządy PiS). Jednakże rozpoczynając naszą edukację często ulegamy indoktrynacji, co zaczyna budować w nas korzenie krytyka. Dam dwa przykłady Jacka Walkiewicza, który wypowiedział je na swoim już słynnym wykładzie Tedx „Pełna moc możliwości”.

Syn Pana Jacka mówi „Tato, patrz Pan bez nogi.”. Jacek: „Cicho bądź”. „Ale czemu ten Pan nie wie, że nie ma nogi?”. Dzieci do pewnego okresu życia są szczere. Jednak ten okres się kończy kiedy słyszymy coraz częściej „Cicho bądź”. ”Nie odzywaj się”. „Coś Ty zrobił?”. W pewnym momencie dziecko traci odwagę i przestaje ufać. Jak dziecko próbuje chodzić, to rodzice mówią brawo. A przecież już po trzech dniach mogliby powiedzieć: „Trzy dni próbujesz chodzić – nie będziesz chodzić – będziesz pełzał. Maciuś chodził po dwóch dniach. Skończyło się”.

 Skończmy zatem tą nierówną grę. Ile razy słyszysz w lustrze? „Jestem do niczego”, „Nigdy nie uda mi się osiągnąć sukcesu”, „Dłużej nie dam rady”? Słyszenie wewnętrznych głosów jest naturalną częścią procesu rozumienia i wytwarzania języka. Wszyscy je słyszymy, dzięki czemu wewnętrzne głosy dostarczają nam cennych informacji i wskazówek. Najwyższy czas uzbroić się w zestaw strategii kontrolowania napastliwych, negatywnych głosów wewnętrznych i reagowania na nie w konstruktywny sposób.

Inspirując się wykładem Michaela Yapko chciałabym zadać Ci trzy pytania. Czy ocieniasz się dobrze? Czy masz jakiegoś wewnętrznego krytyka, czyli głos, który siedzi w Twojej głowach i mówi Ci różne nieprzyjemne rzeczy, narzeka na Ciebie i sprawia, że czujesz się podle? Jeżeli masz taki głos, który mówi nieprzyjemne rzeczy, to jakim cudem myślisz o sobie dobrze? Z poprzednich warsztatów wiem, że niektórzy ściszają głos, inni wyobrażają go sobie jako psa, niedawno rozmawiałam ze szczypiornistkami i słyszałam, że tam głos jest trenerem, w szkole średniej ktoś wyobrażał go sobie jako bakterię, ktoś inny jako Magdę Gesller.

A Ty jak widzisz swojego krytyka? Jeżeli czujesz się bardziej plastycznie proszę cię o narysowanie, jeżeli bardziej humanistą opisz swojego wewnętrznego krytyka. Kim jest? Jak go sobie wyobrażasz? Czemu miało służyć to zadanie? Zadanie ma na celu zwizualizowanie Twohego głosu, aby go czasem ubrać w jakieś śmieszne ubranko jak Cię denerwuje, aby nabrał ludzkich cech, by móc go samemu ocenić czy warto go teraz słuchać. Idąc w tym kierunku… Wiesz już gdzie mieszczą się Twoje neurony. Skąd zatem do Ciebie przemawia Twój wewnętrzny głos? Poprzez to zadanie chciałam Ci pokazać, że umieszczając Twój głos w łokciu, albo kolanie ten słabnie.

A w jaki sposób mówi? Kto ma podobny głos? Poprzez to ćwiczenie chciałam pokazać Ci, że możesz bawić się tempem, temprem, głośnością. Dzięki czemu osłabiasz ten głos. Powiedz bardzo szybko i wysoko „Muszę iść!”. A teraz wolno, zasypiająco i nisko (po waleńsku) „Muszę iść!”. Prawda, że nie brzmi poważnie?

Wiesz jak wygląda, skąd i w jaki sposób mówi Twój wewnętrzny krytyk. A czy wiesz co mówi? Czy jest to monolog czy może dialog? Jakie padają konkretne słowa? Konkretne słowa, liczby, smak, zapach, kolor, obraz, dotyk wywołują reakcje w naszym umyśle. Taką myśl możemy przedstawić jako kulę, z której wystające miliony haczyków. Wizualizacja myśli przypomina budowę neurona. Mapa myśli zwana też mindmap wymaga synergicznego myślenia „całym mózgiem” czyli pokazuje jak neurony mózgu rozbłyskują w poszukiwaniu nowych połączeń. Mówiąc prościej, mapa myśli pomaga Twojemu mózgowi działać jak olbrzymia maszyna do pinballa z milionami srebrnych kulek. Czemu mówię o mapie myśli?

Mapa myśli czasem nazywa słoneczkiem, gdyż ma środek i odchodzące promienie. Kiedy opisujemy siebie, nasza zdolność do generalizowania może być źródłem wielu problemów, zwłaszcza jeżeli mamy skłonność do nazywania się ludźmi przegranymi, nieudacznikami, pechowcami. Dla Steva Andreas  nieudacznik to osoba bezdomna, która nie poradziła sobie ze swoim życiem i stracił wszystko. Jeżeli wewnętrzny głos mówi: „Myślę, że jesteś głupi”, może to być nieprzyjemne, ale takie wyrażenie przybiera formę opinii, jaką ma o Tobie inna osoba, a ta jest zawsze subiektywna.

W życiu codziennym bardzo często zakładamy coś z góry. Kiedy używamy zaimka on, zakładamy, że nasz słuchacz wie o jakiej osobie mówimy. W zwykłych zdaniach pomija się bardzo wiele detali w celu zachowania ich krótkości i skuteczności. Kiedy mówimy do siebie, korzystamy z takich samych generalizacji, usunięć i zaimków, często nie przywołując szerszego kontekstu, który nadałby im dodatkowe, szczegółowe znaczenie. Gdy mówimy do siebie w sposób negatywny, może to doprowadzić do poważnego nieporozumienia i cierpienia. Zamień presupozycje negatywną na pozytywną.

To niewinne ćwiczenie pokazuje sposób w jaki rozumiemy negacje. Kiedy myślimy o powstrzymaniu jakiejś akcji np. nie myśleniu o tym pysznym cieście w lodówce, nasz głos będzie zmuszał nas do skupienia się na cieście. Całkowicie pozbycie się głosu jest niemożliwe. Nawet jeżeli dałoby się go  zupełnie usunąć, to nasze zmysły nie lubią próżni i mogłoby się okazać dużo bardziej problematyczne niż wyeliminowanie wcześniejszego głosu. Każdy z nas mówi do siebie używając negacji, które bynajmniej nie są użyteczne. „Tylko się nie denerwuj”. Mogłabym do siebie powiedzieć: „Nie bądź zbyt spokojna w czasie wykładu”. Prościej byłoby użyć pozytywnego stwierdzenia „Bądź spokojna”. Czasami jednak nasze stwierdzenia nie są zbyt intuicyjne, dlatego lepiej jest określić pierwotną negację własnej wartości i zamienić ją na coś bardziej pozytywnego. Wyobraźcie sobie strzelnice. Strzelasz do celu. Znacznie łatwiej będzie trafić kiedy skupisz się na miejscu, w które chcesz trafić, a nie na wszystkich miejscach, w które trafić nie chcesz. Podobnie jak w każdym działaniu. Znacznie rozsądniej jest i skuteczniej jest skupić się na celu, który pragniemy osiągnąć, niż na zdarzeniach, których chcemy uniknąć.

Opowieść „Małpia łapka” Jacobsa doczekała się wiele analogicznych historii. W jednej z takiej opowieści para głodnych wieśniaków otrzymuje trzy życzenia. Jako że kobieta jest bardzo głodna prosi o salami. Zdenerwowany tym mężczyzna wyraża na głos życzenia, aby salami wyrosło jej na nosie. Ostatnie życzenie zaś jest użyte do anulowania poprzedniego, przez co para zostaje w sytuacji takiej jak na początku. Nie negowanie celu, ale określenie co pozytywnego chcemy osiągnąć. To jest święta zasada coachingu. Cel ma być pozytywny, zależny od klienta, mierzalny, terminowy, realny, ekologiczny i wartościowy. Teraz pytanie czy wytrwacie w celu? Czym jest wytrwanie? Przetrwanie? Wytrwają najlepsi? Co Cię nie zabije to Cię wzmocni? Nie chodzi o to, żeby nigdy nie upaść, tylko by szybko i w miarę skutecznie się podnieść. Znacie te hasła? Psycholożka Emma Werener z Uniwersytetu California wytypowała 698 dzieci, które badała przez kilkanaście lat. W 1955 roku stworzyła zespół pedagogów, pediatrów i pracowników opieki społecznej, z którymi pojechała na hawajską wyspę Kauai. Badano społeczność, gdzie przeważał alkoholizm i skrajna bieda. Zgodnie z przypuszczeniem okazało się, że większość nastolatków powiela problemy. Jak myślicie ile procent osób wychodzi na prostą? 30 % badanych całkiem dobrze sobie radzi mimo patologicznych obciążeń rodzinnych. Prof. Werner porównała te osoby do niektórych odmian metali, które cechuje wysoka odporność na złamanie, skruszenie i odkształcenie (po ang. właśnie „resilience”). To zdolność do pokonywania przeciwności losu oraz elastycznego przystosowania się do trudnych warunków życiowych. W Polsce używa się też terminów „sprężystość” lub „odporność psychiczna”. Dr Karol L. Kumpfer z Uniwersytetu w Utah stosuje jeszcze bardziej obrazową definicję: „umiejętność odbijania się od dna”.

W książce Marcus Brightona znalazłam inne ciekawe badania co takiego oprócz powielania błędów rodziców ma wpływ na psychikę człowieka. Otóż geny stanowią 45-50% wpływu na naszą psychikę potem jest to przypadek np. jakieś zdarzenie, wpływ przypadkowej osoby, choroba ale też rówieśnicy, z którymi dorastamy, z którymi identyfikujemy się, do których się porównujemy, jak się oceniamy.

A zatem jak brzmi odpowiedź na pytanie:

Czy warto poskromić swojego wewnętrznego krytyka?

Źródło:

  1. Steve Andreas „Kontrolowanie wewnętrznego krytyka”
  2. Sara Thorpe, Jackie Clifford „Podręcznik Coachingu”
  3. Marilee Adams „Myślenie pytaniami”
  4. Marcus Buckingham „Wykorzystaj swoje silne strony”
  5. Tony Buzan, Bary Buzan „Mapy twoich myśli”
  6. Tony Buzan, Chris Griffiths „Mapa myśli dla Biznesu”
  7. Nathaniel Branden „6 filarów poczucia własnej wartości”
  8. Mark Channon „Praktyczna droga do osiągnięcia celu”
  9. Danuta Sowińska “Bezpardonowy Innowator”
  10. Dwumiesięcznik Coaching

Webinar Dlaczego warto poskromić swojego wewnętrznego krytyka.

Leave a Comment

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.