Wracam do Was po prawie 4 miesiącach przerwy. Byłam kandydatką Ruchu Społecznego Lepszy Gdańsk (RSLG) do Rady Miasta Gdańska (artykuł: https://bit.ly/2RXN50K, przemówienie: https://bit.ly/2Dus2iK). Współprowadziłam również kampanię wyborczą Elżbiety Jachlewskiej (kandydatka na prezydentkę Gdańska RSLG). Kampania to ogrom pracy. Publikacje postów (https://bit.ly/2A3qKYo), spacery w ramach programu „Alfabet Lepszego Gdańska”(https://bit.ly/2Fphq7m), nagrywanie filmów (https://bit.ly/2qSSOK4), uczestnictwo w debatach. Kampania  była czasochłonna. Stąd mój brak aktywności na blogu. Dzisiaj leżę w domu przeziębiona, a może pierwszy raz od kilku miesięcy organizm domagał się odpoczynku. Dlatego nadrabiam zaległości i na warsztat wrzucam temat lesbijek i feministek. 

Skąd temat „Czy każda lesbijka to feministka”? W ramach mojej działalności coachingowej, aktywizacyjnej, społecznej, edukacyjnej prowadziłam wiele rozmów z feministkami: Elą Jachlewską, Olgą Kozierowską (Sukces Pisany Szminką), Kazimierą Szczuką (Kongres Kobiet) Lidką Makowską (TAK Trójmiejska Akcja Kobieca), dr Martą Abramowicz („Zakonnice odchodzą po cichu”, „Dzieci księży”) dr Anną Strzałkowską (Tolerado, Gdańska Rada ds. Równego Traktowania), dr hab. Anną Kłonkowską („Płeć dana czy zadana”), Sandrą Raciborską (Ninusy), Vanessą Szymikowsą (Amnesty), Emilią Zyznowską (ICF), Barbarą Nowacką (KO), Agatą Diduszko-Zyglewską (KO), Małgorzatą Tkacz-Janik (Kongres Kobiet). Byłam na Gali 100-lecia Praw Wyborczych Kobiet, gdzie  nagrywałam panel (dostępny tutaj: https://bit.ly/2DqqMwU), który prowadziła Lidka Makowska , udział w nim brały: Agnieszka Kasprzyk-Mączyńska (TEAL Action Learning Global), Elżbieta Rutkowska (Sto Lat Praw Kobiet Pomorze), Elżbieta Jachlewska (Inicjatywa Feministyczna, Stowarzyszenie WAGA), Khedi Alievi (Kobiety Wędrowne, Gdańska Rada Imigrantek i Imigrantów), Aleksandra Mosiołek (Centrum Praw Kobiet – Oddział Gdańsk), Anna Strzałkowska. 

Na podstawie tych rozmów pojawiło mi się wiele autorefleksji, z którymi chcę się z Wami podzielić i tym samym zaprosić do dyskusji. 
Czy każda kobieta może nazwać się feministką? Dla mnie feministka to kobieta, która:

  • chce mieć prawo do autonomii i samostanowienia w zakresie zdrowia reprodukcyjnego,
  • chce mieć prawo do feminatywy stanowiska (liderka, menadżerka, coacherka)
  • chce mieć prawo do kształtowania polityki kraju i samorządów (burmistrzyni, prezydentka, radna, posłanka)
  • chce mieć prawo do objęcia najwyższego stanowiska w firmie, organizacji
  • chce mieć prawo uprawiać każdą dyscyplinę sportu (piłkarka, szczypiornistka, młocistka)
  • chce mieć prawo do zawierania związków partnerskich (jedno i dwupłciowych)
  • chce mieć równą pensje jak na analogicznym stanowisko mężczyzna 
  • chce mieć prawo do bycia kapłanką w Kościele

Krótka historia feminizmu

  • Pierwsza fala feminizmu (1840) to okres aktywności ruchu amerykańskich i angielskich sufrażystek. Wysiłki sufrażystek ukoronowane zostały prawem wyborczym dla kobiet. Pierwszym państwem, które przyznało to prawo kobietom była Nowa Zelandia w 1893 roku. W 1918 r. wprowadzono je (tylko dla kobiet, które przekroczyły 30. rok życia) w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych w 1920 r. Wcześniej jednak kobiety uzyskały pełne prawa wyborcze m.in. w Finlandii i w Polsce (28 listopad 1918).
  • Druga fala feminizmu (1968) obejmuje równouprawnienie na rynku pracy, kwestie kobiecej seksualności, prawa do aborcji.
  • Postfeminizm i trzecia fala feminizmu (1980) obejmuje przesłanki takie jak: etniczność, kwestie rasowe, podziały ekonomiczne czy religijne.

Nurty feminizmu

  • liberalny
  • radykalny
  • zorientowany psychoanalitycznie
  • egzystencjalny
  • postmodernistyczny
  • anarchistyczny
  • Ekofeminizm
  • czarny, czerwony, latynoski
  • chrześcijański 
  • trzecioświatowy, postkolonialny i globalny
  • lesbijski
  • marksistowski i socjalistyczny
  • proseksualny i antypornograficzny

Feminizm w Polsce

  • Pierwsza fala (1800–1829)
  • Druga fala (1830–1863)
  • Trzecia fala (1870–1899)
  • Czwarta fala (1900–1919)
  • Piąta fala (1920–1939)
  • Szósta fala (1945–1988)
  • Siódma fala (od 1989 do dziś)

Sandra Raciborska

obroniła w tym roku pracę magisterską „Lesbijski dyskurs w sztuce polskiej po 2010 roku”. Czytałam ją z zapartym tchem. W rozdziale „Historia kultury i sztuki lesbijskiej w Polsce” Sandra opisuje początek lesbijskiego feminizmu: „Lesbijki jednoczyły się wraz z mężczyznami w ramach Gay Liberation Front, jednej z licznych grup ruchu Gay Liberation, z których pierwsze powstały w Nowym Jorku w 1969 roku, bezpośrednio po zamieszkach w Stonewall Inn, gdzie doszło do starć homoseksualnych manifestantów z policją nowojorską. Lesbijki doznały rozczarowania panującym tam mizoginizmem i masowo występowały z tej organizacji, szukając dla siebie miejsca w organizacjach feministycznych. Dość szybko okazało się, że zamieniły mizoginizm gejów na kobiecą homofobię. Ruch na rzecz praw osób homoseksualnych (w USA) był ślepy na połączenie opresji kobiet z opresją lesbijek, widziano tylko opresję na tle „dewiacji seksualnej”. Najchętniej mówi się o mizoginii gejów. Jest wzmiankowana hipoteza, że geje nie brali na poważnie kobiet i lesbijek, gdyż mieli kłopot z ich seksualnością. Te i parę innych czynników przyczyniło się do zrodzenia feminizmu lesbijskiego. Na drugim biegunie znajdował się feminizm liberalny. Klasyczną reakcją feministek liberlanych, na czele z Betty Friedan, było postrzeganie feministek nieheteronormatywnych jako zagrożenie dla całego ruchu feministycznego i publiczne ostrzeganie przed niebezpieczeństwami ruchu lesbijskiego oraz próby zdyskredytowania go w oczach opinii publiczej. Friedan w 1977 roku mówi: „Dla mnie, dla każdej kobiety czy też większości kobiet na pewno, ruch wyzwolenia kobiet, równości, której obecnie żądamy, nie miał nigdy nic wspólnego z lesbianizmem […] czy też porzuceniem, rezygnacją czy zdradą naszej miłości do mężczyzn”. Dla Rich wykluczenie lesbijek odbywa się na wielu poziomach – po pierwsze, wykluczenie lesbijek na podstawie męskiego konstruktu kobiecości, a to ciągnie za sobą kolejne wykluczenia. Uważa też za formę wykluczenia uznawanie za wersję męskiego homoseksualizmu, oraz, że feminizm liberalny wykastrował lesbianizm – odcięcie się od seksualności było koniecznym warunkiem akceptacji homoseksualizmu kobiecego w obrębie feminizmu, z powodu nasilonej lesbofobii. Ujmowanie istnienia orientacji lesbijskiej jako politycznego wyboru i identyfikacji z innymi kobietami służyło budowaniu jedności międzyfeministycznej. Dyskryminowanie lesbijek, ich odrzucenie i wykluczenie z kręgu feminizmu pozwalało zacieśnić relacje wewnątrz grupy i nadawało kobietom heteroseksualnym poczucie władzy zarezerwowane dotąd tylko dla mężczyzn. Innymi słowy, feministki liberalne w pełni realizowały patriarchalny model działania, nie znając innych niż wykluczenie sposobów prowadzenia politycznej działalności.”

Moja pytanie czy dzisiaj w Polsce jest miejsce na lesbijki w ruchach feministycznych?

Baba z jajami

Kiedy wraz z Anitą Orzechowską w lipcu 2017 roku stworzyłam markę i prowadziłam warsztaty Baba z jajami, to jaja dla mnie były symbolem odrodzenia, zmiany. Celem warsztatów była aktywizacja kobiet. Jednak jaja dla większości są symbolem męskości, stąd wiele pejoratywnych opinii, komentarzy, które traktowałam bardzo osobiście i poczułam po raz pierwszy swoją wewnętrzną zmianę z lesbijka na feministka lesbijka. Projekt zakończyłyśmy w styczniu 2018, a już 2 miesiące później zadzwoniła do mnie Olga Kozierowska z propozycją aktywizacji kobiet jako Ambasadorka w Bydgoszczy i Elblągu w programie „Sukces to ja” Fundacji Sukcesu Pisanego Szminką. Mój cel aktywizacji kobiet jest kontynuowany teraz pod feministycznym hasłem. 
Z Anią Strzałkowską rozmawiałyśmy w październiku 2017 roku o Ance Z, która w swoim charakterystycznym hełmie wkroczyła i krzyczała na Kongresie Kobiet i domagała się tematyki LGBT+ kilka lat. Co oznacza, że nie było na kongresie miejsca na radykalny feminizm, tylko liberalny. Co na własne oczy zobaczyłam na panelach dyskusyjnych 10.11.2018 na Gali w ECS. Niektóre panele tak trochę były nudne. Anka Z. brakowało Ciebie w Gdańsku.

Zatem czy każda lesbijka jeżeli jest feministką to musi stać na skraju, na biegunie kontinuum feminizmu? Czy w nurcie feminizmu jest miejsce na feministki lesbijki liberalne? Oczywiście jest miejsce, ale czy słowa lesbijka padnie w dyskusji / debacie? Przykład Anki Z., Ani Strzałkowskiej pokazuje, że miejsce lesbijek w feminizmie jest po radykalnej stronie. Dochodzę dopiero dzisiaj do takiego wniosku, bo jeszcze rok temu byłam innego zdania. Chciałam wszystko tak polubownie, tak spokojnie.  Dopóki nie będziemy działać same, dopóty nikt za nas nie zrobi roboty. Właśnie tak po cichu tracimy prawa np. do lokalu.Smuci mnie, że wśród wielu kobiet jest nadal patriarchalne myślenie, gdzie nie ma miejsca na refleksje, elastyczność. Pięknie na Gali to zaznaczyły moje koleżanki z TAK swoim turkusowym zarządzaniem, bo wszystkie są liderkami, nie ma tej jednej matki założycielki.

OPÓR SPOŁECZNY

15 listopada 2018 zapytałam na grupie Coach Coachowi Coachem: „Jaka forma jest poprawna w Polsce? Czy kobieta coach czy coacherka? Odpowiedzi kobiet:

  • „Jak slysze te „erka” „szka „- to mnie krew zalewa! Psycholozka, socjolozka, coacherka… Serio? To nawet nie brzmi dobrze 😕 Jak ktoś mówi do mnie socjolozka, to twierdzę że mnie obraża… Jestem socjologiem!”
  • ” Ja czuję się coachem i kobietą 😉 Do tego jestem psychologiem i wykładowcą.”
  • „Ja do tego artykułu cytowanego powyżej dodam jeszcze ten, z którego cytat dedykuję osobom wyśmiewającym feminatywy: „Ze stołem z powyłamywanymi nogami i chrząszczem brzmiącym w trzcinie w Szczebrzeszynie sobie radzą, a chirurżka ich powala, husarzy języka polskiego” 🙂 http://warszawa.wyborcza.pl

Tutaj akurat dałam przykład, że jedyną przeszkodą w rozpowszechnianiu feminatywów jest OPÓR SPOŁECZNY, a nie brak poprawności.

Czy każda lesbijka to feministka? Nie, bo nie każda ma odwagę nią być!

Źródło:
Eugenia Łoch (red.) 2001. Modernizm i feminizm. Postacie kobiece w literaturze polskiej i obcej. Lublin: Wydawnictwo Uniwersytetu M.Curie-Skłodowskiej.
Kazimiera Szczuka 2004. Milczenie owieczek, Rzecz o aborcji. Warszawa: Wydawnictwo W.A.B.
Kazimierz Ślęczka 1997. „Feminizm czy feminizmy”, w: Zofia Gorczyńska, Sabina Kruszyńska, Irena Zakidalska (red.). Płeć, kobieta, feminizm. Gdańsk: Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego: 15–34.
Sandra Raciborska (2018) Dyplomowa praca magisterska. Lesbijski dyskurs w sztuce polskiej po 2010 roku.
Zdjęcia:
Pamela Gąsiorowski
Fabryka Marzeń
Własne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Next Post

Business with Diversity

nie Gru 30 , 2018
Po co firmy angażują się w działania na rzecz społeczności LGBT+? Wiedzą jak budować przewagę konkurencyjną na rynku i przyciągnąć nowe talenty. Tym jest zarządzanie […]